Oczekujemy większej aktywności ze strony rządu

 Rozmowa z Czesławem Cieślakiem, prezesem Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Kole

Rozmawiał: Seweryn Pieniążek

 • Nie da się ukryć, że kwestia spłaty kar za przekroczenie kwot to duży problem dla wielu gospodarstw rolnych specjalizujących się w produkcji mleka. Jak to wygląda w przypadku OSM w Kole?

– W naszej spółdzielni mleczarskiej kwoty mleczne przekroczyło 1765 dostawców. To jest ponad 50 proc. naszych dostawców! Z tego rekordzista  przekroczył kwotę aż o 563 tys. kg. Poprzednie przypadki przekroczeń to była zupełnie inna skala. Przekroczenie kwot mlecznych w przedostatnim roku kwotowym wiązało się z karą wynoszącą 30 gr za litr dostarczonego mleka przy średniej cenie za litr 1,50 zł. Teraz kara to 90 gr. Zatem ten rekordzista, o którym mówiłem, ma do zapłacenia ponad pół miliona złotych kary. A to wszystko odbywa się  przy olbrzymim spadku cen, jakie otrzymują rolnicy za dostarczone mleko. Kara zatem staje się przez to niesłychanie dotkliwa. W naszej spółdzielni średnia cena za litr dostarczonego mleka dla 2014 r. wyniosła 1,45 zł netto. Za 7 miesięcy tego roku średnia ta wyniosła 1,07 zł. To jest wyliczenie dla 7 miesięcy, bo w ostatnim czasie płacimy średnio około 1,01-1,02 zł. Podkreślam, że to jest cena średnia, bo jest już pokaźne grono takich osób, które otrzymuje za litr mleka mniej niż wynosi kara za przekroczenie kwot mlecznych.

• Czy ratunkiem w tej sytuacji jest rozłożenie kar na raty? MRiRW wydało niedawno specjalne rozporządzenie w tej sprawie. Raty nie będą oprocentowane, ponieważ odsetki zostaną pokryte z pomocy w ramach de minimis.

– Rozłożenie kary na raty jest jak najbardziej zasadne, tylko nie rozumiem, po co mieszać w to wsparcie w ramach de minimis. Komisja Europejska wyraziła zgodę na to, żeby poszczególne kraje mogły rozłożyć kary na nieoprocentowane trzy raty płacone co roku. Tymczasem w wyniku obecnie wprowadzonego rozwiązania część producentów będzie musiała płacić oprocentowane raty, bo już wcześniej wyczerpali swój limit wsparcia z de minimis (np. w ramach dopłat do materiału siewnego). Dla pozostałych to dodatkowy kłopot i zamieszanie, bo będą musieli udowodnić, że swojego limitu nie wyczerpali.

• Sytuację mogłoby poprawić polepszenie koniunktury, ale na to się nie zanosi.

– W tej chwili mamy głęboki spadek cen na rynkach światowych. Cena mleka w proszku spadła z 3,3 tys. euro do poziomu 1,6 tys. euro. To jest spadek o 50 proc.! Także to, co się dzieje w kraju nie nastraja optymizmem. Polskie mleczarstwo szczególnie ucierpiało z powodu rosyjskiego embarga. Sytuację z premedytacją wykorzystują także sieci wielkopowierzchniowe. Mówią wprost: albo zejdziecie z cen, albo bierzemy towar z Francji lub Niemiec. Niestety tej obniżki zupełnie nie widać na półkach w tych sklepach. To jest też pewne pokłosie tego, że dzisiaj handel znajduje się w rękach zagranicznych firm, które nie liczą się z naszymi rodzimymi dostawcami. W tej istniejącej sytuacji na rynkach przetwórcy są zmuszeni obniżać ceny skupu mleka od dostawców. Sam zastanawiam się jeszcze, jak długo będę w stanie utrzymać obecną cenę. Do czego to prowadzi? Obawiam się, że gospodarstwa specjalizujące się w produkcji mleka będą z tej produkcji schodziły. Jeśli coś staje się nieopłacalne, to nie ma sensu do tego dopłacać. A to oznaczałoby tę niebezpieczną drogę, którą poszła w Polsce produkcja trzody chlewnej. Przypomnijmy sobie, ile wynosiło pogłowie trzody chlewnej kilkanaście lat temu, a ile wynosi teraz.

• Co w takiej sytuacji można zrobić?

– Oczekujemy większej aktywności ze strony rządu. Polskie mleczarstwo poniosło spore straty związane z wprowadzeniem rosyjskiego embarga. Z tytułu tych strat nie otrzymało jednak ani złotówki wsparcia. To szczególnie dziwi, jeśli spojrzymy na formy wsparcia i próby uregulowania sytuacji na rynku, jakie podjęto w stosunku do sadowników. Polska będzie wpłacała do budżetu unijnego znaczne sumy w związku z karami za przekroczenie kwot mlecznych. To są pieniądze w budżecie unijnym zupełnie ponadprogramowe, bo przecież nikt nie przewidywał, że będą kary za przekroczenie kwot i jaki będzie poziom tych kar. To pieniądze, które płaci branża mleczarska, a więc dla mnie jest zupełnie zrozumiałe, że powinny one wrócić do tej branży w różnych formach wsparcia. Myślę tu m.in. o kwestii dopłat do przechowalnictwa mleka w proszku, masła, a także dopłat do eksportu. Inną kwestią jest cena ewentualnego wykupu interwencyjnego na unijnym rynku. Jest ona dla poszczególnych produktów niezmieniona od 2004 r. Dla przykładu w przypadku masła w przeliczeniu na naszą walutę jest to około 9 zł za kg. Brak zdecydowanych działań ze strony polskiego rządu szczególnie martwi, jeśli spojrzymy np. na to, co robi rząd francuski, który zapowiedział szerokie formy wsparcia dla mleczarstwa. Jestem pewny, że podobną drogą pójdą Niemcy. Natomiast wątpię, by polski rolnik, polski hodowca, polski mleczarz mógł w tym względzie liczyć na polski rząd.

• A w takiej sytuacji być może szansą jest eksport na rynki zewnętrzne?

– Nasz zakład stał się największym przetwórcą mleka w Wielkopolsce m.in. dzięki aktywnej polityce eksportowej. Dowodzimy, że możemy dostarczyć na rynki zewnętrzne znakomity produkt o wysokich parametrach jakościowych. Jesteśmy jednym z największych eksporterów mleka w proszku na rynek europejski, ale też na rynki azjatyckie. Nasza ekspansja to jednak przede wszystkim rynki afrykańskie, które nasze produkty wręcz podbijają. Jednego jednak nie da się przeskoczyć – poziomu cen. Nie możemy wejść na nowy rynek z cenami, które są znacząco wyższe od konkurencji. A globalnie ceny są po prostu niskie. Oczywiście nasza spółdzielnia nie załamuje z tego powodu rąk. Będziemy nadal walczyć, by zachować obecną pozycję. Chcemy też mocno promować nasze produkty także i tutaj w kraju. Zachęcać, abyśmy kupowali w Polsce polski produkt. A w Wielkopolsce – produkt z Wielkopolski.

• Odchodząc nieco od tematyki problemów branży mleczarskiej: wkrótce w Kole Wielkopolskie Święto Mleka.

– Koło jest miejscowością, gdzie działa największy zakład przetwórczy branży mleczarskiej.  Dlatego uznaliśmy, że właśnie w tym miejscu warto pokazać dorobek i osiągnięcia wielkopolskiego mleczarstwa. W tym roku ta impreza odbędzie się już po raz trzeci. I myślę, że na stałe wpisała się do repertuaru wielkopolskich imprez. Z roku na rok jej ranga rośnie. Świadczy o tym także rosnące zainteresowanie wśród mieszkańców. To nie tylko znakomita promocja dokonań branży mleczarskiej w Wielkopolsce, ale także promocja regionu. Tutaj podjęliśmy pełną współpracę z samorządem. Wielkopolskie Święto Mleka jest połączone ze Świętem Powiatu. Myślę, że to właściwy kierunek.

Cena mleka w proszku spadła z 3,3 tys. euro do poziomu 1,6 tys. euro. To jest spadek o 50 proc.! Także to, co się dzieje w kraju nie nastraja optymizmem. Polskie mleczarstwo szczególnie ucierpiało z powodu rosyjskiego embarga. Sytuację z premedytacją wykorzystują także sieci wielkopowierzchniowe. Mówią wprost: albo zejdziecie z cen, albo bierzemy towar z Francji lub Niemiec


Zamów prenumeratę: gospodarz-samorzadowy.pl/prenumerata
Cały tekst dostępny w wersji papierowej miesięcznika „Gospodarz. Poradnik Samorządowy”
lub na platformach sprzedaży online



Podobne artykuły

  • Słupca miastem dobrego życia

    Rozmowa z burmistrzem Słupcy MICHAŁEM PYRZYKIEM Ostatnio Polski Instytut Ekonomiczny nadał Słupcy tytuł „Miasto dobrego życia”. Co pana zdaniem na …

  • Unijne fundusze gospodarnie, czyli po wielkopolsku

    O wykorzystaniu funduszy unijnych w inwestycjach kolejowych i drogowych rozmawiamy z Wojciechem Jankowiakiem – wicemarszałkiem województwa wielkopolskiego, od wielu lat …

  • Europejski program walki z rakiem

    Adam Jarubas – dziś przedstawiam pana jako członka nowo powołanej Komisji w Parlamencie Europejskim ds. walki z rakiem. Skąd pana …