Twarde kobiety na ciężkie czasy

Kryzys? Zła sytuacja euro na rynkach światowych? Sprawami, którymi żyje „duży” świat, nie zaprzątują sobie głowy członkinie Stowarzyszenia Bardzo Aktywna Wieś „Barwa”.

Stowarzyszenie to powstało nie tylko z myślą o bardzo aktywnych, lecz dla wszystkich, którzy pragną zmienić swój otaczający świat, czyniąc go ciekawszym i piękniejszym – mówi pani prezes Danuta Bagińska.

Jak powstało stowarzyszenie?

qsqsqsW lutym 2005 roku byłam na jednej z konferencji w województwie lubelskim. W hotelu zakwaterowano mnie z obecną moją dobrą znajomą, która – jak się okazało – pisze projekty i pozyskuje środki na działalność statutową swojego stowarzyszenia. „Jak to? Dostajesz? Tak za darmo?”– pomyślałam. U nas jeszcze nie było to takie popularne, a nawet mało kto o tym wiedział, to było przecież już dobre kilka lat temu. Wtedy jeszcze nie miałam żadnej wiedzy o tym, co zrobić, by pozyskać środki. Dowiedziałam się przez telefon, jak napisać projekt, gdzie i kiedy go złożyć. Byłam sama, nie miałam tak jak dziś doświadczenia. Dodam, że przechodziłam wtedy poważne problemy zdrowotne – nie było większego zadowolenia, kiedy po powrocie ze szpitala otrzymałam zawiadomienie z Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności z programu „Równać szanse” o tym, że mój projekt został wybrany. Był to projekt realizowany wspólnie z gimnazjum w Zabłudowie, woj. podlaskie, który miał na celu aktywizację dzieci i młodzieży z naszej gminy. Jednym z warunków otrzymania dofinansowania było założenie Stowarzyszenia. Słowo się rzekło i formalnie stowarzyszenie Bardzo Aktywna Wieś „Barwa” zostało zarejestrowane dwa lata później, w kwietniu 2007 roku.

Pani Danuto, czy było trudno?

Tak, na początku było trudno. Człowiek boi się jakichkolwiek zmian, to wywołuje niechęć, ale udało się. W swojej miejscowości Dobrzyniówka zebrałam 11 osób, w sąsiedniej Rafałówce kolejne 10 osób. I tak rozpoczęliśmy działalność. Dodam, iż większość to wspaniałe kobiety, ale są też pracowici mężczyźni. Naszymi założeniami była pomoc innym, wspieranie i promowanie środowiska lokalnego, „powrót do korzeni” poprzez odtwarzanie dawnych zwyczajów, obrzędów i tradycji. A takimi głównymi zadaniami było i jest nadal kultywowanie i rozwój rękodzielnictwa oraz przygotowanie potraw regionalnych i tradycyjnych z naszego terenu. Nasi członkowie biorą udział w regionalnych imprezach i festynach, wystawach rękodzieła. Naszym sztandarowym wyrobem są kibiny – wyśmienite pierożki formowane z lekkiego ciasta z przyprawionym mięsem, z pieca.
Od początku staramy się zainteresować dzieci i młodzież poprzez włączanie ich do wspólnych działań i inicjatyw. Od początku chciałyśmy robić coś dla innych, od siebie – prezes i członkowie nie mają z tego tytułu żadnego wynagrodzenia – a jednocześnie stworzyłyśmy możliwość wielu osobom do aktywnego spożytkowania czasu. Spotykamy się, wymieniając doświadczenia, i uczymy się nowych rzeczy.

Jakie inicjatywy udało się zrealizować BARWIE? Co jeszcze jest w planach?

Od początku istnienia Stowarzyszenia inicjatyw nam nie brakowało. Prowadziliśmy działania w ramach realizacji różnych projektów, takich jak: „Wakacje z tradycją i nie tylko”, „Łączmy pokolenia”, „Szlakiem ginących zawodów” czy „Praca i świętowanie w obrzędach ludowych”. Obecnie realizujemy projekty dotowane m.in. przez Regionalny Ośrodek Pomocy Społecznej w Białymstoku oraz Urząd Gminy Zabłudów, takie jak „Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej” czy „Jesteśmy razem – integracja osób niepełnosprawnych ze społeczeństwem”.
Organizujemy festyny rodzinne, w których uczestniczy zawsze kilkaset osób, gdzie każdy znajduje dla siebie coś ciekawego. Uczestniczymy we wszelkich konkursach, np.: Podlaska Marka Roku, Nasze Kulinarne Dziedzictwo, gdzie konkurencja jest wysoka. Stale podnosimy sobie i innym poprzeczkę. W ciągu ostatniego roku powstał przy Stowarzyszeniu zespół folklorystyczno-obrzędowy „Barwianki” – w ramach realizacji projektu w ogólnopolskim konkursie „Seniorzy w akcji” – i dziecięca grupa lalkowa oraz zespół taneczny „Wesołe nutki”. „Barwianki” zajęły II miejsce w VI Przeglądzie Pieśni Maryjnych w Nowinach, woj. świętokrzyskie. Utrzymujemy kontakt z podobnymi do nas grupami w całej Polsce i za granicą, co daje nam możliwość wyjazdów. Mieliśmy atrakcyjny wyjazd studyjno-integracyjny naszej grupy folklorystycznej do Ośrodka Edukacji Regionalnej w Hołownie oraz Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Wsi w Zahajkach, woj. lubelskie. Za granicą spotkaliśmy się z ludowym zespołem artystycznym w Jaszunach na Litwie.
Co roku prowadzimy akcję letnią dla dzieci i młodzieży. W jej ramach 45 dzieci wyjechało w lipcu na wycieczkę krajoznawczo-edukacyjną do Augustowa, a w sierpniu odbywały się zajęcia artystyczne, teatralne i taneczne w tutejszym klubie „Krokus”.
W planach… jest wiele. To wszystko kwestia dobrze napisanego projektu, a mamy już duże doświadczenie, więc wszystko powinno się udać.

Z czego Pani, jako prezes Stowarzyszenia jest najbardziej dumna?

Owszem, jest wiele rzeczy, z których można być dumnym. Najbardziej cieszę się z tego, że udało mi się wzbudzić zapał do działania u innych, u ludzi dobrej woli, a szczególnie naszych mieszkańców i urzędników.
Poruszyć serca – jest to największa duma dla mnie. Dziękuję wszystkim, którzy tak jak ja od początku widzieli sens w tym, co robimy.

Pani Danuto, czy może Pani zdradzić czytelnikom przepis na wspomniane przepyszne kibiny?

Z wielką radością! Życzę smacznego!